sobota, 16 marca 2013

#5

Jeszcze chwile siedziałam u Justina i pomogłam mu się spakować. Gdy wyszłam humor mi dopisywał. Justin dla każdej dziewczyny zdawał się zimnym dupkiem ale jak się jest jego to traktuje cie jak skarb i nie pozwoli nikomu cię skrzywdzić. Szłam przez park, gdy kot przeleciał obok mnie, aż podskoczyłam i złapałam się za serce, które mnie zakuło. To było ciężkie dla mnie do zniesienia, poczułam się słabo i nie mogłam złapać oddechu. Usiadłam na ławce i skuliłam się próbując spokojnie oddychać. Stres, strach, wysiłek  fizyczny i zmęczenie prowadziło mnie zazwyczaj do tego że mogłam dostać zawał. Oddychałam ciężko wciągałam powietrze buzią, a próbowałam powoli wypuścić je nosem- bezdech. W ostatniej chwili złapałam za telefon i mając na pierwszym miejscu Amelie puściłam do niej sygnał, i już po kilku minutach słyszałam ciepły głos Amelij.
- hallo Ali gdzie ty słonko jesteś- próbowałam coś powiedzieć ale nie miałam siły moja przepona całkiem się zacisnęła.
- Jes..s.te..m w par..ku - powiedziałam cicho biorąc powietrza
- Ali w parku jesteś - zapytała a ja czułam że jest zdenerwowany i cała drży tak jak ja. - Ali nie ruszaj się za raz po ciebie będziemy.. powiedziała i się rozłączyła. Ściskałam w ręce nerwowo telefon czekając jak ktoś znaczy ona nadejdzie mi z pomocą. Siedziałam sama w parku po godzinie policyjnej. Bałam się jeszcze bardziej że zaraz mnie ktoś napadnie. Co powodowało że nie mogłam zaczerpnąć powietrza....
Po kilku minutach Ali była z Amelią w miejscowym szpitalu. Dziewczynę podłączyli do EKG i badali prace jej zniekształconego serca. Ali jak już wspominałam miała wrodzoną wadę serca, może nie jednak przez to że jej matka podczas ciąży nie przejmowała się nią i piła z jej ojcem pod monopolowym. Serce Ali pracowało już lepiej i dziewczyna mogła sama złapać oddech, ale za bardzo jeszcze nie kontaktowała.
W tym samym czasie...
Justin leżał już w łóżku i myślał o tym jak spędzi czas z Ali podczas tej wycieczki do Paryża, która miała odbyć się już za dwa dni. Była godzina 23.12 gdy telefon Justina zaczął dzwonić, - co za debil się dobija- powiedział sam do siebie i zerknął na wyświetlacz. - Ali- powiedział nie dowierzając i przejechał po ekranie palcem.
- hej Słonko powiedział  i usłyszał ciche szlochanie po drugiej stronie- ej słonko co się stało
- hallo Justin - powiedział czyjś głos, którego nie znał Justin
-hallo z kim rozmawiam zapytał i usiał prosto na łóżku
- słuchaj jestem Amelia i jak cię to interesuje to chce ci przekazać że Ali jest w szpitalu ..
- Że co kurwa, gdzie ona jest - krzyknął do słuchawki i zaczął się ubierać słuchając jej opiekunki. Justin zakładał buty gdy jego matka zaspana stanęła w progu
- Justin kotku gdzie idziesz - powiedziała i oparła się o framugę drzwi..
- mamo moja Ali jest w szpitalu - powiedział a kobieta od razu się rozbudziła i zaczęła wypytywać o szczegóły ale Justin sam nie wiedział co się dzieje. Wsiadł do swojego mustanga i ruszył z piskiem opon na co jego matka tylko się przeżegnała. Justin nie mógł uwierzyć że Ali leży w szpitalu, przecież mogła powiedzieć że źle się czuje. Justin wjechał na podziemny parking szpitala i zaparkował szybko po czym trzaskając i zamykając drzwi wbiegł na recepcje.
- Przepraszam powiedział , ale nikogo akurat nie było zaczął dzwonić w jakiś mały dzwonek który się świecił , ale i tak nikt się nie ruszył. Wziął duży notes gdzie były napisane wpisy i wypisy. Otworzył to i zaczął czytać... Jest mruknął i przeczytał imię Alice Rose Montez - kardiochirurgia  2 piętro sala 15 - doczytał i sam aż złapał się za serce. Wbiegł po schodach łamiąc prawie sobie nogi . Gdy popchnął duże metalowe drzwi zobaczył blondynkę stojąca pod jej salą. Justin podszedł i zrozumiał że to nie jest żart.
- podszedł do kobiety i oby dwoje na siebie zerknęli kobieta stała zapłakana a Justinowi oczy właśnie się szkliły.
- co z moją Ali - szepnął gdy kobieta się do niego przytuliła i stali tak razem przez chwilę.
- wiesz Justin Ali ona.. ona po prostu miała wrodzoną wadę serca i.. i wi..esz o..na teraz była blisko zawału
- powiedziała a jedna pierdolona łza spłynęła po jego policzku. Otarł ja i oblizał usta
- ale żyje prawda - powiedział i odklejając się od drobnej kobiety usiadł na plastikowym krześle
- tak ona żyje.. jest pod ciągła pracą  różnych maszyn - jęknęła kobieta i zajęła ostatnie wolne miejsce obok Justina, który zadawał sobie to pytanie dlaczego mu o niczym nie powiedziała i trzymała to w sobie. Justin spuścił głowę na dół i zawiesił ją na rękach.- lekarz wyszedł z sali Ali z plikiem papierów i dużą teczką
- co z nią - zapytał Justin i złapał lekarza za ramie a ten się odwrócił
- pan z rodziny
- chłopak - powiedział a lekarz stanął i chwile to rozważył, ale powiedział
- Stan Ali jest stabilny, ale nie powinieneś jej denerwować bo to źle szkodzi na jej stan zdrowia. A ważne jest to że musisz o nią dbać, ona nie może się przemęczać ani denerwować
- a operacja da się to przecież leczyć prawda
- Ali mając 3 lata miała jedną operację ASD2 ale to trzeba było kontynuować, i to teraz w jej wieku prawie zanikło
- a jaki jest koszt operacji - zapytał Justin bojąc się o dziewczynę którą kochał na prawdę jak w tej wymarzonej scence
- to jest wrodzona wada serca o typie pojedynczej komory, dekstrokardia
atrezja zastawki trójdzielnej (zarośnięta zastawka )  i zwężenie pod zastawkowe  tętnicy to koszt ok 120.000 złotych powiedział lekarz a Justinowi oczy prawie wyszły. Zdziwił się że ona jeszcze żyje 
- powiedział i wyjaśnił mu lekarz po czym odszedł a Justin z sunął się po ścianie. Dziwił się Ali przeżyła w tym gównie już całe 17 lat a teraz to pierdolone nieszczęście wraca. Justin stanął przy szybie i zobaczył maszyny podłączone do klatki piersiowej Ali. Oparł  się dłońmi o szybę i przyglądał się jej. Wiedział że nie śpi tylko patrzy się w sufi
- ja tam wej, ale proszę niech pani nic nie mówi nikomu - powiedział a kobieta tylko skinęła głową.
- Justin zasłonił ich jakąś dużą zasłoną i klęknął przy jej łóżku
- spisz kotku - zapytał i złapał ją delikatnie za dłoń w której był wenflon. 
- Justin - szepnęła ledwo dosłyszalnie 
- nie mów nic myszko tylko leż spokojnie - szepnął i złożył kilka delikatnych pocałunków na dłoni Ali 
- przepraszam cię wiesz, przepraszam za to że przez tyle lat się na tobie wyżywałem i tak teraz nagle pokochałem    - powiedział a w jego i oczkach Ali stanęły łzy - proszę cie nie płacz bo aż mi się serce samo łamie wiesz- powiedział i dotknął  jej elektrody na co ona tylko się skrzywiła.
- Pamiętasz Ali jak cie pierwszy raz zobaczyłem - zaśmiał się cicho- pierwszy raz zaniosłem ci zakupy - pamiętasz co ? 
- tak skinęła delikatnie głową a on pocałował jej dłoń. Drugi raz gdy cię zobaczyłem to w szkole jak wpadłem na ciebie- powiedział i oblizał usta - nie wie dlaczego ale wszystko w takich chwilach się przypomina. A szczególnie przypomniały mu się te same dobre rzeczy, związane z Ali 
- A pamiętasz jak u Cecota ze złości wylałaś na mnie cole a ja odruchowo pocałowałem  cię na oczach wszystkich- powiedział a uśmiech na twarzy Ali sam się pojawił. Całą noc przy niej siedział, lekarze nie mieli na niego wpływu. Był przy niej cały czas, nawet nie zmrużył oka. Klęczał trzymał ją za rękę, płakał modlił się do Boga i krzyczał na lekarzy aby ratowali jego dziewczynę. To było od niego silniejsze od 6 nad ranem wyszedł od niej mówiąc że zaraz wróci. Pożegnał ją pocałunkiem i ruszył w stronę centrum się odstresować.
Wszedł do nocnego klubu, który był otwarty i skierował się w stronę sali Oliviera. Wiecie na pewno  - co mu po głowie chodziło. Wszedł do środka bez pukania i trzasnął drzwiami co spowodowało że Olivier podniósł głowę do góry 
- kurwa Bieber co z tobą 
- co ze mną ?! chyba kurwa co z moją Ali 
- co z twoją Ali ? powiedział i wyprostował się na fotelu 
- co z nią wadę serca , ma wiesz  i wiesz ile hajsu potrzebuje zaśmiał się ironicznie i usiadł na krześle oddzielając kokainę na białej kartce, swoją kartą kredytową 
- no zaskocz mnie
- zaskoczyć cię- przerwał i na niego zerknął wiesz potrzebuję 120.00 złotych - powiedział a Olivier zamknął tylko oczy 
- i co  pomożesz jej a okaże się zwykłą suką 
- dlaczego tak oceniasz a nawet jej nie znasz.- powiedział Justin i zatykając lewą dziurkę wciągnął kilka gram kokainy po czym otarł twarz i powtórzył to jeszcze raz    
- co i będzie tak jak z Octavią .. powiedział pod nosem
- Ali by mi tego nie zrobiła 
- o Octavii też tak mówiłeś 
- zamknij się Olivier bo sam ją ruchał a teraz pierdolisz jakieś głupoty...  Powiedział Justin i wyrzucił czystą kartkę do kosza
- i co masz zamiar zrobić - powiedział Olivier a Justin spuścił głowę w dół i ciężko westchnął   
- nie mam kurwa pojęcia jeśli ona zginie to ja też 
- Bieber popierdoliło  cię chodzisz z tą laską dwa tygodnie i już  życie chcesz za nią oddawać
- moja to jest już sprawa wiesz, co z tym zrobię, ale wiem jedno że cholernie ją kocham... 
 - żebyś później nie żałował- powiedział a Justin tylko zmrużył oczy i przekręcił przecząco głową
- nie będę - burknął 
- skąd weźmiesz kasę na ten zabieg - zapytał Olivie
 - wiesz Ali żyje z tym już 17 lat i wiesz może ona mi pomoże i da troche czasu
- jak ona może dać ci trochę czasu 
- po prostu gdy wyjdzie, wrócę i zacznę pracować a druga połowę wezmę od rodziców 
- a jej starzy 
- wiesz oni pojechali do Hiszpanii na kilka miesięcy, a Ali została z ciocią - powiedział Justin nie wiedząc, że to wszystko co opowiada Olivierowi jest kłamstwem      
- a jej starzy nie mają kasy 
- kurwa jakby mieli to by na pewno miała 
- jak uważasz,- powiedział Olivier
- ej ja będe się zbierał bo muszę jechać do Ali 
- spałeś
- ta jasne całą noc wiesz - powiedział i ironią - ty się lepiej jebnij w głowę albo przestań ćpać. powiedział Justin a Olivier pokazał mu środkowy palec gdy wychodził
- Gdy Justin wrócił do szpitala, wszedł do sali gdzie była jego Ali
'- hej niunia - powiedział i musnął jej policzek, po czym siadł na krześle i jej dłoń splótł ze swoją... i
- Gdzie byłeś - zapytała i na niego zerknęła 
- byłem załatwić kilka spraw
- jutro jedziesz prawda - powiedziała i smutno się uśmiechnęła 
- nie kocie zostaje z tobą 
- Justin jedź z nimi, przecież nie będziesz ze mną cały czas siedział - powiedziała a Justin pokiwał przecząco głową.
- byłem w Paryżu, a moi rodzice maja tam mieszkanie, więc jak wyjdziesz to zabiorę cię na weekend tam - powiedział i musnął jej szyje..
                
-----
Mam nadzieje że się podoba, i wiem że chyba nikt tego nie czyta ale same z Patką uważamy ze rozdział 4 i 5 są najlepszymi ze wszystkich jakie udało nam się napisać - Patka i Kamila 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz