- Justin, Christian i Olivier siedzieli na zapleczu klubu i sortowali marihuanę, do odpowiednich pudełeczek według wielkości. Justinowi podobała się praca dilera, bo wiele robić nie musiał, tak jak tego wieczoru.
Gdy skończyli odpalili sobie po skręcie, a Olivier wyszedł po panie na żetony jak to się mówi. Ale stwierdzili, że to w cale nie taki zły pomysł. Justin zajął się drobniutką Blondynką i na oczach chłopaków miał okazję potwierdzić swoją " męskość ". Usiadł wygodnie na sofie tak jak jego przyjaciele, a panienki klęknęły między ich nogami.
- spokojnie - szepnął Justin i złapał swoją wybrankę za włosy - aż tak boleć nie będzie... będę delikatny - powiedział a chłopacy nie kontrolowanie wybuchnęli śmiechem.
Dziewczyna była między jego nogami, a on kierował nadając tępa szarpiąc ją za włosy.
Dziewczyna znosiła to wszystko, ale w jej oczach były łzy. Justin czuł jak jego członek zaraz eksploduje
- co mu się bardziej podobało że panienka potrafi zaspokoić jego potrzeby.Sperma wystrzeliła jej na twarz a Justin zaśmiał się widząc że dziewczyna próbuję zetrzeć ją z swojej twarzy przy pomocy swojej koszulki.
Chodź do tatusia - zaśmiał się i podciągnął dziewczynę łapiąc pod pachami, a ona się otrząsnęła
i usiadła na nim okrakiem
- no zaskocz mnie . zaśmiał się Justin.a dziewczyna zaczęła przesuwać swoją miednicą po jego członku. który już dawno stał na baczność.Justin wszedł w dziewczynę a ona jęknęła odchylając się w tył.
Dziewczyna swym młodym ciałem wykonywała powolne ruchy eliptyczne.
Podnosiła się i opadała a członek Justina zatrzymywał ją. Trzeba przyznać był ogromny..
...
- Podać coś jeszcze zapytała - Ali i stanęła z notesikiem przy stoliku
- nie to wszystko dziękuję- powiedział brunet a dziewczyna odeszła.. Jej praca kończyła się o dwudziestej a było za dziesięć. Ale lubiła pracować dawało jej to satysfakcję że się stąd kiedyś wybije i zacznie nowe życie. Z marne 600 zł miesięcznie pracowała w barze u Cecota miesięcznie. Ściągnęła swój fartuszek i powiesiła go na metalowy wieszaczek po czym odłożyła notesik i stanęła przy ladzie, zerkając na wskazówki zegara .
- Do widzenia - krzyknęła i trzasnęła nie kontrolowanie metalowymi drzwiami. Założyła kaptur na głowę i szła w stronę budynku w którym mieszkała od kilku lat. Szła słuchając muzyki i licząc swój kolejny krok, gdy usłyszała krzyki i śmiechy innych. Czuła że zna ten śmiech i się nie myliła, z zaplecze nocnego klubu akurat wychodził Justin i jego "przyjaciele' jeśli tak można ich nazwać, bo lecieli tylko do niego gdy miał kasę i szastał nią na prawo i lewo. Odwróciła się i spostrzegła że chłopak z daleka lustruje ją wzrokiem.
- Alice stój - krzyknął a dziewczyna z uśmiechem stanęła na jego rozkaz. Chłopak widząc że dziewczyna się zatrzymała podbiegł do niej i objął ją ramieniem.
- Co ty tu robisz- zapytał i popatrzył jej zaszklone oczy - płakałaś
- przepraszam cię ale muszę już iść wiesz - jęknęła czując jak gula w jej gardle rosła. A dlaczego oczy Ali się szkliły bo przypomniała sobie sytuację z przed dwóch lat w tym klubie i to jej wystarczyło
- co jest Ali odwieź cię
- Justin piłeś wiesz nie powinieneś prowadzić - powiedziała i westchnęła
- dla ciebie poprowadzę
- ale nie chcę cie rozumiesz - prawie krzyknęła, ale w porę się pohamowała i zrobiła krok do tyłu
- to do jutra krzyknął - a Dziewczyna poszła przed siebie. Może Justin to szkolny łobuz drań dupek ale Ali w każdej sytuacji potrafiła przemówić mu do rozsądku. Może mało ze sobą gadali ale on czuł że staje się mu bliższa i nie chciał jej krzywdzić, chodź wiedział że jak chce być blisko niej to musi być miły dla Sharon z którą się "przyjaźniła" ale tylko Ali myślała że tak jest. Dziewczyna, kochała się w Justinie ale nie umiała mu to powiedzieć i nie wiedziała czy to jest odwzajemnione.
***
- Zgody na wycieczką rozdam jutro - rzekła pani Smith na godzinie wychowawczej co spowodowało że moja cała klasa ucichła, a ja tylko smutno się uśmiechnęłam
- ale że o co chodzi... zaczęli krzyczeć jeden przez drugiego a nauczycielka cicho westchnęła i uderzyła książką i biurko.
- Będzie tu w końcu cisza - zapytała ledwo nie u słyszani a wszyscy przytaknęli
- Czy wy patrzyliście co ostatnio podpisywaliście na godzinie wychowawczej ? zapytała i zaśmiała się pod nosem. Przypominam wam że wycieczka do Paryża jest w kwietniu. Pamiętacie ?
-aaaa ... powiedzieli wszyscy a ja się zaśmiałam
- to dzisiaj przeczytam wam regulamin na wycieczkę.
- że co
-to co ostatnio podpisywaliście - powiedziała i skinęła głową. Czytała regulamin, a ja siedziałam cicho i wsłuchiwałam się w słowa tak jak reszta klasy. Chciałabym jechać na tą wycieczkę ale kosztuje ona
1400 zł. na tydzień a nie mam pieniędzy, ale nie lubię o tym gadać. Siedziałam a Justin poruszał śmiesznie brwiami w moją stronę, co spowodowało u mnie uśmiech ma twarzy.
- Ali muszę z tobą porozmawiać - szepnął Justin gdy nauczycielka odwróciła się w stronę tablicy.
- myhy... szepnęłam a on tylko się uśmiechnął i odwrócił.
Pakowałam swoje rzeczy, gdy do mojej ławki podeszła nauczycielka - Ali zostań chwilę na przerwie- powiedziała a ja nie zdążyłam nic powiedzieć bo odeszła.
- Justin porozmawiamy na następnej przerwie ok . zapytałam
- to poczekam na ciebie przed salą...
- o co chodzi pani profesor- zapytałam i stanęłam przy jej biurku..
- Ali czy ty będziesz jechać na tą wycieczkę z nami- powiedziała a ja się smutno uśmiechnęłam
- chciałabym, ale nie mam pieniędzy aby spłacić zaliczkę i w ogóle... nie chce o tym rozmawiać
- Ali pojedziesz na tą wycieczkę nami a ja postaram się załatwić pieniądze z rady rodziców, albo spłacę od siebie
- nie proszę pani nie chce od nikogo pieniędzy i nikogo nie chce wykorzystywać
- Ali ale to jest bardzo dobry pomysł, abyś jechała z nami może weźmiesz udział w tym konkursie od razu?
zapytała a ja skinęłam głową
- ja jeszcze się zastanowię bo nie chce być nachalna i być problemem długu
- Ali bardzo cię lubię i pomogę ci założę się że na pewno chciałabyś zwiedzić Paryż
- Dziękuję pani ale ja to wszystko spłacę
- czyli się zgodziłaś ?
- tak przytaknęłam a ona mnie przytuliła i odprowadziła do drzwi
- ale pamiętaj nie mów nic nikomu - dobrze
- tak nie powiem nic nikomu
- to leć masz jeszcze tylko 15 minut przerwy
- dziękuję bardzo.. powiedziałam i wychodząc z sali wpadłam na Justina
- Podsłuchiwałeś - jęknęłam a on przycisnął mnie do ściany
- dlaczego wczoraj uciekłaś - zapytał i założył mi włosy za ucho a ja tylko się uśmiechnęłam
- Justin byłeś pijany i chciałeś prowadzić
- nie..mógłbym cię odprowadzić
- przestań - powiedziałam a on się uśmiechnął i wyciągnął rękę spod mojej koszulki
- jedziesz na tą wycieczkę - zapytał a ja tylko przytaknęłam
- czy można mieć pokoje z dziewczynkami zapytał a ja pokręciłam przecząco głową
- z kim ty będziesz mieć pokój ? zapytał odprowadzając mnie w stronę szafki
- nie wiem jeszcze
- chcesz z Chanel - uśmiechnął się
- ale jej nie będzie na tej wycieczce - powiedziałam ponieważ Chanel miała jechać na wymianę do Holandii na trzy tygodnie, a zdawało mi się że wszyscy o tym wiedzą . No ale nie Justin
- jedzie na wymianę - dodałam szybko wiedząc że jeszcze nie kojarzy
- aha.. powiedział i się zbliżył
- dmuchnij Justin powiedziałam, gdy jego usta były blisko moich w niebezpiecznej odległości
-o co ci chodzi co
- przyszedłeś pijany do szkoły - zapytałam a raczej go o to oskarżyła, wiedząc że po wczorajszym nie wytrzeźwiał.
- Ali źle się chyba czujesz
- to dmuchnij jak źle się czuję - powiedziałam i przybliżyłam się do niego a on.. on to wykorzystał wpił się w moje usta i przyparł do szafki.. Chciałam aby przestał, po prostu za dużo sobie pozwalał, próbowałam go odepchnąć ale nie mogłam. Oplótł sobie w okół ręki a ja próbowałam go odepchnąć..
- Co ty sobie wyobrażasz - krzyknęłam ze łzami w oczach
- pamiętaj suko że jak ja tego nie skończę to nie masz prawa się ruszyć - warknął i przycisnął mnie mocno do siebie
- Justin puść mnie mam cię dość rozumiesz - powiedziałam a on się zaparł jak idiota i nawet nie drgnął
- Czy ty nie rozumiesz że ja nic do ciebie nie czuję - krzyknęłam a on napiął się jak struna i popatrzył w moje oczy które się szkliły. Co ja zrobiłam.
- Dobrze Ali ty to powiedziałaś- warknął i zacisnął pięści a ja zagryzłam wargę. Po moim policzku spłynęła łza. Justin szedł w stronę wyjścia ze szkoły. Zachowałam się jak idiotka, kochałam się w nim ale traktował mnie jak rzecz w takich momentach. Zatrzasnęłam ze złością drzwiczkami i pobiegłam na górę. Siedząc na parapecie widziałam jak Justin odjeżdża...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz