Dlaczego wszyscy chcą nas zniszczyć ? szłam w stronę przytułku, myśląc o Justinie i tym co się stało. Jesteśmy ze sobą miesiąc a od ostatniego miesiąca cały czas się kłócimy wyzywamy.. i w ogóle atmosfera między nami jest napięta.. Weszłam cicho do środka, aby nikogo nie zbudzić i weszłam do naszego pokoju. Dominika już spała więc musiałam być cicho .. Ściągnęłam buty i weszłam do łóżka, nakrywając się kołdrą po same uszy i wyłączyłam telefon
***
- Mamo jest Ali - krzyknął Justin wchodząc do salonu gdzie jego matka oglądała film
- nie Justin nie ma jej miała być przecież z tobą
- no miała ale nie wiem co się jej stało i tylko wiem tyle że wyszła
- to zadzwoń do niej - powiedziała Patti i ciepło uśmiechnęła się w jego stronę a on ciężko westchnął
- myślisz że nie próbowałem, ma wyłączony telefon - prawie że krzyknął
- to co ty jej zrobiłeś
- nie wiem nie rozumiesz - powiedział i ciężko westchnął
- jakbyś nic nie zrobił to na pewno by nie uciekła - powiedziała Patti i poprawiła się nakrywając kocem
- dzięki wiesz ja na prawdę nie wiem co zrobiłem nie tak
- Justin idź się kładź przejdzie jej jutro - powiedziała Patti
Die in your arms ....
wtorek, 26 marca 2013
niedziela, 24 marca 2013
#7
Każdy w życiu popełnia błędy i wybiera sobie ścieżkę, która będzie szedł sam lub z osobą którą kocha...
Życie w kłamstwie przeraża mnie.. Chodź wiem że to się w końcu wyda i Justin mnie znienawidzi... Wiedząc że dotykał takiego śmiecia jak ja i że jestem taka sama jak Sharon... Leżałam wtulona w Justina od jakiś dwóch godzin a jego rodzeństwo bawiło się na dywanie w salonie. Gula w gardle robiła mi się coraz większa, z myślą że go okłamuję i nie mogę z tym przestać, ale jednego jestem pewna i wiem że to nie jest kłamstwo w mojej psychice.. Bo ja go kocham naprawdę. .
- kicia co chcesz robić ? szepnął mi do ucha i przejechał palcami po mojej dłoni, a mnie przeleciał dreszczy przyjemności
- nie wiem siedźmy tu - odpowiedziałam i pociągnęłam nosem
- a może wyjdziemy do jakiegoś klubu - zaproponował a ja na niego spojrzałam i zagryzłam warg... że niby co ja i klub ? zaśmiałam się pod nosem a Justin złożył pocałunek na moim uchu i skroni- Jak nie chcesz nie będę cię do tego zmuszał - powiedział a ja ciężko westchnęłam
- ale nie będziesz pić ? - powiedziałam błagającym głosem
- zobaczymy - jęknął
- Justin proszę - szepnęłam
- Ali jest piątek i zaczyna się weekend i jak strzele z kilka kielonów to nic mi się nie stanie - powiedział i spojrzał na mnie spod byka i za bardzo nie wiedziałam o co mu chodzi..
- ale nie upijesz się - zapytałam
- nie będę cię pilnować - zaśmiał się.. Weszliśmy do pokoju Justina a ja wyciągnęłam z torby rurki, koszulkę i vansy na które oszczędzałam pracując i Cecota. Justin ubrał się jak codziennie i czekał na mnie w pokoju. Ubrałam się i nałożyłam delikatny makijaż.. a włosy wysuszyłam i wyprostowałam i wyszłam. Justin delikatnie się uśmiechnął i wyciągnął ręce w moją stronę a ja wpadłam w jego objęcia. Chłopak usiadł na mnie okrakiem i składał pocałunki na mojej szyi i wkładał ręce pod koszulkę, ale ja mu ufałam i wiedziałam że dalej się nie posunie. Justin przyssał się do mojej szyi i delikatnie ja ssał, gryzł...
- Pojebało cię - krzyknęłam i łapiąc się za czerwoną plamę na szyi podbiegłam do lustra, które wisiało na szafie
- oj Ali powiedz sama czy nie uważasz że malinki są seksowne - jęknął i usiadł na skrawku łóżka. przeciągając rekami po końcówkach swoich włosów
- i co ja teraz powiem mojej cioci ? zapytałam i potarłam o ślad na szyi
- przecież zostajesz u mnie na tydzień - Prawda ? zapytał po chwili a ja przytaknęłam wiedząc że ten tydzień to tydzień pieszczot Justina..
- no tak a twojej mamie co powiem ? - zapytałam a on oblizał usta i wydał z siebie cichy jęk
- Ali to po prostu nie moja wina że jesteś tak niezdarna i nie umiesz obsługiwać się prostownicą do włosów.. - powiedział i oby dwoje wybuchnęliśmy niekontrolowanie śmiechem a ja usiadłam na przeciwko niego i tylko ostatni raz się zaśmialiśmy i ogarnęliśmy - no ja mam zawszę dobre plany - zaśmiał się
- Justin twoje kłamstwa mnie przerażają - jęknęłam przez śmiech
- oj kicia przestań - powiedział i wstał wyciągając rękę w moją stronę - to jak idziemy dodał po chwil a ja przytaknęłam i zeszłam za niem po schodach.....
***
Mocne światła, głośna muzyka, seks, dragi i alkohol to niestety nie moje klimaty, ale obiecałam Justinowi to tu jestem. Weszliśmy z Justinem do Euphori. Justin prowadził mnie w stronę pokoi, które były mi kiedyś znane podkreślam kiedyś.. Przełknęłam ślinę i poszłam za nim mijając po drodze, jakąś blondynkę.. Daję głowę sobie uciąć że była niepełnoletnia. Szła z takim starym typem, że mogłaby mu mówić tata. ale to tylko moje zdanie.. i gdzie tu są granice.. jeszcze dwa lata mogłabym mówić że to normalne, ale teraz to mnie boli i nie daje spokoju, że się puszczałam bez żadnych skrupułów..
- Justin otwarł drzwi i weszliśmy do pokoju, który tak jakby był wygłuszony i muzyka do niego prawie nie dochodziła.
- elo ziomuś - powiedział jakiś chłopak i przybił z nim żółwika a mi podał dłoń. Spojrzałam na Justina, bo szczerze to się bałam ... nie znałam go.. podałam mu dłoń a on mnie w nią pocałował
- siadajcie powiedział.. i przysunął jeszcze dwa krzesła do stołu.. Justin przywitał się z resztą, a ja siedziałam trochę skrępowana. Wszyscy siedzieli przy stole i grali w karty na pieniądze, spojrzałam na Justina a on tylko zabawnie poruszył brwiami i schował głowę w moich włosach
- mogę - szepnął mi we włosy a ja ciężko westchnęłam, ale się zgodziłam i w ogóle zapytał się mnie o to
- gram - powiedział a Olivier jak się już dowiedziałam rozdał od mowa karty. Justina szklanka zapełniła się wódką, na co tylko przymknęłam oczy.. on może nie jest mną , co by mi tylko zaszkodziło
- ty też co nie - zapytał jakiś chłopak zaczął mi nalewać wódki do kieliszka
- Carol ona nie pije - powiedział Olivier a ja przytaknęłam
- skąd wiesz a może sama chce - powiedział a ja szturchnęłam Justina..
- nie będę jej niczego zabraniał, niech robi to co chce ufam jej - powiedział i się uśmiechnął
- słuchaj to pijesz czy nie - potrząsnęłam przecząco głową a chłopak zaczął lać płyn do kieliszka
- chyba mówi że nie pije ? Nie to nie co nie - powiedział Justin i sam wypił zawartość mojego kieliszka.
Justin pił i grał, a ja siedziałam wygodni i obserwowałam każdego po kolei:
Olivier : był sympatyczny, przystojny i zabawny
Carol : on był nachalny i przy każdej kolejce próbował dolać mi czegoś do coli, ale jakoś się wybraniałam
Paul : zawzięty gracz w pokera i mięśniak
Philip: jego wzrok najbardziej mnie denerwował, bo gdzie się nie obejrzałam napotykałam go, i to przez niego czułam się skrępowana.
-Ej mam pomysł - powiedział Olivier a ja jak i reszta na niego spojrzałam
- mów geniuszu
- zapalmy THC - powiedział a Justin znacząco spojrzał na Carola.. szczerze nie spodobało mi się że Justin ma zamiar palić, i w sumie wystarczająco już wypił
- Ali idź z Dianą do baru po siedem drinków - powiedział Justin i wstał, a z kieszeni wyciągnął portfel i podał mi dwieście złotych
- Justin ja nigdzie nie idę
- proszę kotku - szepnął i złapał mnie za dłoń, po czym kucnął przy mnie
- obiecałeś - jęknęłam
- czy ty umiesz się wyluzować - zapytał i spojrzał na mnie rozszerzonymi oczami
- ale ja nie chcę
- proszę cię tylko idź po te drinki - powiedział, a wszyscy się na nas popatrzyli
- ale nie będziesz nic palił
- nie będę - Ta wysoka ruda szczupła dziewczyna stał już koło drzwi i tylko na mnie czekała jak się z nie pójdę. Niechętnie wstałam i mozolnym krokiem ruszyłam z nią. Złapał mnie za rękę i pociągnęła w tłum ludzi - trzymając moją rękę z swoją splecioną w górze
- ej miałyśmy iść po drinki - krzyknęłam próbując przekrzyczeć muzykę
- nie Justin kazał mi cię rozkręcić - krzyknęła mi prosto do ucha i puściła moją dłoń. Oblizałam wściekła usta i już się odwróciłam gdy ktoś złapał mnie w tali i odwrócił w swoją stronę Dina stała i kołysała się w rytm muzyki
- dziewczyno tańcz a nie stoisz jak kołek
- powiedziała i zaczęła ocierać swoim ciałem o moje.. Szczerze to spodobało mi się to. Zaczęłam bujać się w rytm muzyki i kręcić na parkiecie z Dianą i jakimiś chłopakami,,
***
- Ej Justin nie bądź baba pociągnij tego bucha
- nie no obiecałem Ali - mruknął a wszyscy wybuchnęli śmiechem, nie dowierzając, że Justin pilnuje się swojej dziewczyny
- nie powiemy jej.. spoko zapal
- kurwa wiecie, że jak się wkręcę to nie mogę przestać a później robię głupie rzeczy
- jaraj przecież Alice poszła z Dianą i chuj wie kiedy przyjdą - powiedział Carol a Justin zagryzł wargę i nie wiedział co zrobić. Ona mu zaufała i objechał
- nie wiecie co... nie dzisiaj
- to chociaż bombka ?- powiedział Olivier a Justin przytaknął. Przecież jaranie to co innego niż ćpanie
- Rozdzielił sobie proszki na trzy równe kreski i zatykając lewą stronę nosa wciągnął jedną i otarł twarz... Po cym napił się wódki i popił ją colą - Ali mnie zabije - jęknął
- staary dygasz się tej małolaty - zaśmiał się Carol
- ty słuchaj szczylu przestań się wpierdalać w ich sprawy - warknął Olivier, który zrozumiał że jako pierwszy że Justinowi zależy na tym związku
- no no no właśnie Carol mordę zamknij bo może się to źle skończyć
- nie no nic nie mówię.. tylko zawszę po takiej jeździe panienki tańczyły nam za drobne na stole
- nie zawsze - burknął Philip
- no a teraz teraz tak nie będzie bo Justin bawi się w poważny związek i co on zrobi jeśli Ali go przyłapie.. powiedział Carol drażniąc się z nimi i nabijając się z Justina
- słuchaj Carol nie chce mieć z tobą żadnej spiny, ale jak wrócisz z jakąś panna co cię nie wystawi to pogadamy, no od kat pamiętam już nie jedna laska cię orżnęła - powiedział Justin i oblizał wargi
- ta a ciekawe co teraz robi ta twoja cała Ali
- jest z Diną masz z tym problem
- albo z murzynem rżnie się w kiblu'
- Weście go bo jak mu zajebię to się biedak nie pozbiera - zaśmiał się Justin i polał sobie i Olivierowi wódki
- no no broń tej suki, założę się że jest już tak najebana że ciągnąc mu trzyma się za jaja
- co ty kurwa powiedziałeś - krzyknął Justin i złapał chłopaka za koszulkę przyciskając do ściany
Philip stał przy drzwiach a Olivier przyglądał się ale w każdej chwili był gotów rzucić się na Carola, i bronić Ali Justina
- słuchaj gówniarzu ty tak na prawdę o niej nic nie wiesz i muszę cię poinformować że ona ma wadę serca i jakoś do piachu się jej nie śpieszy więc jeśli raz będziesz próbował ją upić albo zaproponujesz jej wódkę to ci skręcę kark- warknął Justin i docisnął go do ściany
- a wiesz jak to zrobię ? oglądałeś może Kiedyś Zmierzch ? zakpił sobie Justin widzą że Carol zaraz ze strachu zesra się w gacie. - zrobię to tak jak ta cała Ali rzucę się i będzie słychać tylko chrupnięcie kości
- wiec dobrze zastanów się jeśli chcesz tak ze mną grać- powiedział i zajął z powrotem miejsce obok Oliviera a Carol wyszedł trzaskając drzwiami...
***
- i widzisz rozkręciłam cię - zaśmiała się Diana i oby dwie usiadły przy barze - pijesz coś ? zapytała Diana a Ali pokręciła przecząco głową - czemu niby ?
- bo ja nie mogę pić alkoholu - powiedziała kiedy dziewczyna przysunęła się do niej bliżej
- ej powód taki dobry, aby mnie zagiąć - zaśmiała się bo uważała że Ali jest sztywna.
-ej Diana bo wiesz ja mam wadę serca i to niezbyt przyjemna sprawa, podtruwać się alkoholem
- ej ja ja przepraszam...gdybym wiedziała wcześniej to.. nie próbowałabym cię upić- jęknęła a Ali tylko się uśmiechnęła, w jej głowie rozważała to czy przypadkiem po jednym lub dwóm drinkom nic nie będzie... Nie chce ryzykować- powtórzyła w sobie.. gdy ktoś objął ją od tyłu
- ej przestań- krzyknęła i zrzucając ręce z swojej tali obróciła się w stronę chłopaka -Carol to wcale nie było śmieszne - warknęła i oblizała usta widząc chłopaka z zadziornym uśmieszkiem na twarzy
- Chodźmy kotku do toalety - powiedział i złapał ją za rękę, ale się wyrwała
- ej jestem z Justinem w oficjalnym związku i możesz wziąć te łapska ode mnie
- spokojnie Justin pozwolił mi cię przetestować, bo jakbyś się domyślała leży teraz pijany w trupa z kilkoma panienkami na górze... powiedział to akcentując każde słowo po kolei. Ali oczy stały się szklane, wiedziała że Justinowi nie powinna ufać w takich sprawach i nigdzie z nim nie wychodzić
- powiedz ,mu że wychodzę i wracam do siebie
- ej kotku nie bądź taka.., a jak chcesz możesz przekonać się że jestem lepszy od Justina
- daj mi kurwa spokój - krzyknęła i zaczęła iść w stronę wyjścia. Teraz wszystko szło po myśli Carola. Spokojnym krokiem, wszedł na górę gdzie wszyscy siedzieli. Carol stwierdził że nie da sobą pomiatać i że niby co Justin będzie mu grozić... Przecież gdyby chciał jego brat mógłby go zgarnąć. Brat Carola był Policjantem w tej okolicy..Wszedł do pokoju i zajął spokojnie miejsce obok Philipa Uśmiechając się pod nosem. Czas leciał a Justin siedział i grał w pokera nie świadomy tego co zrobił Carol aby się zemścić
***
Nie mów mi że mnie kochasz, nie mów mi że coś czujesz bo ty wciąż mnie oszukujesz. Krzyknęłam w sobie
Usiadłam na przystanku autobusowym i przyciągnęłam swoje nogi pod brodę a łzy spłynęły mi po policzkach..
Justin i co ja sobie myślałam że on się zmienił ? On miał więcej dziewczyn niż kto kol wiek inny. Chanel. Samanta, Olivia, Megan. Miley, Tori, Camila, Lena, Kala Sophia Margaret to tylko dziewczyny z naszej klasy. Otarłam łzę i i przejechałam dłońmi po włosach zaciskając je przy samej skórze głowy... I to co powiedział Carol to mnie z powrotem od niego odradziło. Starczyłam ci na miesiąc to chyba jego rekord że tyle ze mną wytrzymał. Kochałam tego dupka, a on co z jakimiś dziwkami na górze upity w trupa leża. Rozejrzałam się w około, bo wiecie co czułam czyiś intensywny wzrok na sobie. Obejrzałam się w około, ale nikogo obok mnie nie było. Obok przystanku przejechał biały mustang Christiana. Justin mówił mi że mnie kocha !!! to czemu mnie oszukał... wyglądało to na szczere... a ja mu uwierzyłam
***
Diana gdzie Ali - zapytał Justin kiedy dziewczyna weszła do pokoju i usiadła obok Philipa
- a nie ma jej tu ? - powiedziała zdziwiona a jej oczy się rozszerzyły.. Wiedziała po minie Justina że ma przejebane
- jak ją kurwa mogłaś zgubić - krzyknął i wstał zbierając swoje rzeczy ze stołu
- a no bo ja zapomniałem ci powiedzieć - zaśmiał się Carol i na niego drwiąco spojrzał
- co jest - powiedział Bieber
- Ali powiedziała że nie chce cię znać i wraca do siebie - powiedział Carol, a Justin wyszedł z pokoju
- co się kurwa stało że tak powiedziała - zapytał Olivier i poprawił się wygodnie na krześle
- no a skąd mam to niby wiedzieć....
Życie w kłamstwie przeraża mnie.. Chodź wiem że to się w końcu wyda i Justin mnie znienawidzi... Wiedząc że dotykał takiego śmiecia jak ja i że jestem taka sama jak Sharon... Leżałam wtulona w Justina od jakiś dwóch godzin a jego rodzeństwo bawiło się na dywanie w salonie. Gula w gardle robiła mi się coraz większa, z myślą że go okłamuję i nie mogę z tym przestać, ale jednego jestem pewna i wiem że to nie jest kłamstwo w mojej psychice.. Bo ja go kocham naprawdę. .
- kicia co chcesz robić ? szepnął mi do ucha i przejechał palcami po mojej dłoni, a mnie przeleciał dreszczy przyjemności
- nie wiem siedźmy tu - odpowiedziałam i pociągnęłam nosem
- a może wyjdziemy do jakiegoś klubu - zaproponował a ja na niego spojrzałam i zagryzłam warg... że niby co ja i klub ? zaśmiałam się pod nosem a Justin złożył pocałunek na moim uchu i skroni- Jak nie chcesz nie będę cię do tego zmuszał - powiedział a ja ciężko westchnęłam
- ale nie będziesz pić ? - powiedziałam błagającym głosem
- zobaczymy - jęknął
- Justin proszę - szepnęłam
- Ali jest piątek i zaczyna się weekend i jak strzele z kilka kielonów to nic mi się nie stanie - powiedział i spojrzał na mnie spod byka i za bardzo nie wiedziałam o co mu chodzi..
- ale nie upijesz się - zapytałam
- nie będę cię pilnować - zaśmiał się.. Weszliśmy do pokoju Justina a ja wyciągnęłam z torby rurki, koszulkę i vansy na które oszczędzałam pracując i Cecota. Justin ubrał się jak codziennie i czekał na mnie w pokoju. Ubrałam się i nałożyłam delikatny makijaż.. a włosy wysuszyłam i wyprostowałam i wyszłam. Justin delikatnie się uśmiechnął i wyciągnął ręce w moją stronę a ja wpadłam w jego objęcia. Chłopak usiadł na mnie okrakiem i składał pocałunki na mojej szyi i wkładał ręce pod koszulkę, ale ja mu ufałam i wiedziałam że dalej się nie posunie. Justin przyssał się do mojej szyi i delikatnie ja ssał, gryzł...
- Pojebało cię - krzyknęłam i łapiąc się za czerwoną plamę na szyi podbiegłam do lustra, które wisiało na szafie
- oj Ali powiedz sama czy nie uważasz że malinki są seksowne - jęknął i usiadł na skrawku łóżka. przeciągając rekami po końcówkach swoich włosów
- i co ja teraz powiem mojej cioci ? zapytałam i potarłam o ślad na szyi
- przecież zostajesz u mnie na tydzień - Prawda ? zapytał po chwili a ja przytaknęłam wiedząc że ten tydzień to tydzień pieszczot Justina..
- no tak a twojej mamie co powiem ? - zapytałam a on oblizał usta i wydał z siebie cichy jęk
- Ali to po prostu nie moja wina że jesteś tak niezdarna i nie umiesz obsługiwać się prostownicą do włosów.. - powiedział i oby dwoje wybuchnęliśmy niekontrolowanie śmiechem a ja usiadłam na przeciwko niego i tylko ostatni raz się zaśmialiśmy i ogarnęliśmy - no ja mam zawszę dobre plany - zaśmiał się
- Justin twoje kłamstwa mnie przerażają - jęknęłam przez śmiech
- oj kicia przestań - powiedział i wstał wyciągając rękę w moją stronę - to jak idziemy dodał po chwil a ja przytaknęłam i zeszłam za niem po schodach.....
***
Mocne światła, głośna muzyka, seks, dragi i alkohol to niestety nie moje klimaty, ale obiecałam Justinowi to tu jestem. Weszliśmy z Justinem do Euphori. Justin prowadził mnie w stronę pokoi, które były mi kiedyś znane podkreślam kiedyś.. Przełknęłam ślinę i poszłam za nim mijając po drodze, jakąś blondynkę.. Daję głowę sobie uciąć że była niepełnoletnia. Szła z takim starym typem, że mogłaby mu mówić tata. ale to tylko moje zdanie.. i gdzie tu są granice.. jeszcze dwa lata mogłabym mówić że to normalne, ale teraz to mnie boli i nie daje spokoju, że się puszczałam bez żadnych skrupułów..
- Justin otwarł drzwi i weszliśmy do pokoju, który tak jakby był wygłuszony i muzyka do niego prawie nie dochodziła.
- elo ziomuś - powiedział jakiś chłopak i przybił z nim żółwika a mi podał dłoń. Spojrzałam na Justina, bo szczerze to się bałam ... nie znałam go.. podałam mu dłoń a on mnie w nią pocałował
- siadajcie powiedział.. i przysunął jeszcze dwa krzesła do stołu.. Justin przywitał się z resztą, a ja siedziałam trochę skrępowana. Wszyscy siedzieli przy stole i grali w karty na pieniądze, spojrzałam na Justina a on tylko zabawnie poruszył brwiami i schował głowę w moich włosach
- mogę - szepnął mi we włosy a ja ciężko westchnęłam, ale się zgodziłam i w ogóle zapytał się mnie o to
- gram - powiedział a Olivier jak się już dowiedziałam rozdał od mowa karty. Justina szklanka zapełniła się wódką, na co tylko przymknęłam oczy.. on może nie jest mną , co by mi tylko zaszkodziło
- ty też co nie - zapytał jakiś chłopak zaczął mi nalewać wódki do kieliszka
- Carol ona nie pije - powiedział Olivier a ja przytaknęłam
- skąd wiesz a może sama chce - powiedział a ja szturchnęłam Justina..
- nie będę jej niczego zabraniał, niech robi to co chce ufam jej - powiedział i się uśmiechnął
- słuchaj to pijesz czy nie - potrząsnęłam przecząco głową a chłopak zaczął lać płyn do kieliszka
- chyba mówi że nie pije ? Nie to nie co nie - powiedział Justin i sam wypił zawartość mojego kieliszka.
Justin pił i grał, a ja siedziałam wygodni i obserwowałam każdego po kolei:
Olivier : był sympatyczny, przystojny i zabawny
Carol : on był nachalny i przy każdej kolejce próbował dolać mi czegoś do coli, ale jakoś się wybraniałam
Paul : zawzięty gracz w pokera i mięśniak
Philip: jego wzrok najbardziej mnie denerwował, bo gdzie się nie obejrzałam napotykałam go, i to przez niego czułam się skrępowana.
-Ej mam pomysł - powiedział Olivier a ja jak i reszta na niego spojrzałam
- mów geniuszu
- zapalmy THC - powiedział a Justin znacząco spojrzał na Carola.. szczerze nie spodobało mi się że Justin ma zamiar palić, i w sumie wystarczająco już wypił
- Ali idź z Dianą do baru po siedem drinków - powiedział Justin i wstał, a z kieszeni wyciągnął portfel i podał mi dwieście złotych
- Justin ja nigdzie nie idę
- proszę kotku - szepnął i złapał mnie za dłoń, po czym kucnął przy mnie
- obiecałeś - jęknęłam
- czy ty umiesz się wyluzować - zapytał i spojrzał na mnie rozszerzonymi oczami
- ale ja nie chcę
- proszę cię tylko idź po te drinki - powiedział, a wszyscy się na nas popatrzyli
- ale nie będziesz nic palił
- nie będę - Ta wysoka ruda szczupła dziewczyna stał już koło drzwi i tylko na mnie czekała jak się z nie pójdę. Niechętnie wstałam i mozolnym krokiem ruszyłam z nią. Złapał mnie za rękę i pociągnęła w tłum ludzi - trzymając moją rękę z swoją splecioną w górze
- ej miałyśmy iść po drinki - krzyknęłam próbując przekrzyczeć muzykę
- nie Justin kazał mi cię rozkręcić - krzyknęła mi prosto do ucha i puściła moją dłoń. Oblizałam wściekła usta i już się odwróciłam gdy ktoś złapał mnie w tali i odwrócił w swoją stronę Dina stała i kołysała się w rytm muzyki
- dziewczyno tańcz a nie stoisz jak kołek
- powiedziała i zaczęła ocierać swoim ciałem o moje.. Szczerze to spodobało mi się to. Zaczęłam bujać się w rytm muzyki i kręcić na parkiecie z Dianą i jakimiś chłopakami,,
***
- Ej Justin nie bądź baba pociągnij tego bucha
- nie no obiecałem Ali - mruknął a wszyscy wybuchnęli śmiechem, nie dowierzając, że Justin pilnuje się swojej dziewczyny
- nie powiemy jej.. spoko zapal
- kurwa wiecie, że jak się wkręcę to nie mogę przestać a później robię głupie rzeczy
- jaraj przecież Alice poszła z Dianą i chuj wie kiedy przyjdą - powiedział Carol a Justin zagryzł wargę i nie wiedział co zrobić. Ona mu zaufała i objechał
- nie wiecie co... nie dzisiaj
- to chociaż bombka ?- powiedział Olivier a Justin przytaknął. Przecież jaranie to co innego niż ćpanie
- Rozdzielił sobie proszki na trzy równe kreski i zatykając lewą stronę nosa wciągnął jedną i otarł twarz... Po cym napił się wódki i popił ją colą - Ali mnie zabije - jęknął
- staary dygasz się tej małolaty - zaśmiał się Carol
- ty słuchaj szczylu przestań się wpierdalać w ich sprawy - warknął Olivier, który zrozumiał że jako pierwszy że Justinowi zależy na tym związku
- no no no właśnie Carol mordę zamknij bo może się to źle skończyć
- nie no nic nie mówię.. tylko zawszę po takiej jeździe panienki tańczyły nam za drobne na stole
- nie zawsze - burknął Philip
- no a teraz teraz tak nie będzie bo Justin bawi się w poważny związek i co on zrobi jeśli Ali go przyłapie.. powiedział Carol drażniąc się z nimi i nabijając się z Justina
- słuchaj Carol nie chce mieć z tobą żadnej spiny, ale jak wrócisz z jakąś panna co cię nie wystawi to pogadamy, no od kat pamiętam już nie jedna laska cię orżnęła - powiedział Justin i oblizał wargi
- ta a ciekawe co teraz robi ta twoja cała Ali
- jest z Diną masz z tym problem
- albo z murzynem rżnie się w kiblu'
- Weście go bo jak mu zajebię to się biedak nie pozbiera - zaśmiał się Justin i polał sobie i Olivierowi wódki
- no no broń tej suki, założę się że jest już tak najebana że ciągnąc mu trzyma się za jaja
- co ty kurwa powiedziałeś - krzyknął Justin i złapał chłopaka za koszulkę przyciskając do ściany
Philip stał przy drzwiach a Olivier przyglądał się ale w każdej chwili był gotów rzucić się na Carola, i bronić Ali Justina
- słuchaj gówniarzu ty tak na prawdę o niej nic nie wiesz i muszę cię poinformować że ona ma wadę serca i jakoś do piachu się jej nie śpieszy więc jeśli raz będziesz próbował ją upić albo zaproponujesz jej wódkę to ci skręcę kark- warknął Justin i docisnął go do ściany
- a wiesz jak to zrobię ? oglądałeś może Kiedyś Zmierzch ? zakpił sobie Justin widzą że Carol zaraz ze strachu zesra się w gacie. - zrobię to tak jak ta cała Ali rzucę się i będzie słychać tylko chrupnięcie kości
- wiec dobrze zastanów się jeśli chcesz tak ze mną grać- powiedział i zajął z powrotem miejsce obok Oliviera a Carol wyszedł trzaskając drzwiami...
***
- i widzisz rozkręciłam cię - zaśmiała się Diana i oby dwie usiadły przy barze - pijesz coś ? zapytała Diana a Ali pokręciła przecząco głową - czemu niby ?
- bo ja nie mogę pić alkoholu - powiedziała kiedy dziewczyna przysunęła się do niej bliżej
- ej powód taki dobry, aby mnie zagiąć - zaśmiała się bo uważała że Ali jest sztywna.
-ej Diana bo wiesz ja mam wadę serca i to niezbyt przyjemna sprawa, podtruwać się alkoholem
- ej ja ja przepraszam...gdybym wiedziała wcześniej to.. nie próbowałabym cię upić- jęknęła a Ali tylko się uśmiechnęła, w jej głowie rozważała to czy przypadkiem po jednym lub dwóm drinkom nic nie będzie... Nie chce ryzykować- powtórzyła w sobie.. gdy ktoś objął ją od tyłu
- ej przestań- krzyknęła i zrzucając ręce z swojej tali obróciła się w stronę chłopaka -Carol to wcale nie było śmieszne - warknęła i oblizała usta widząc chłopaka z zadziornym uśmieszkiem na twarzy
- Chodźmy kotku do toalety - powiedział i złapał ją za rękę, ale się wyrwała
- ej jestem z Justinem w oficjalnym związku i możesz wziąć te łapska ode mnie
- spokojnie Justin pozwolił mi cię przetestować, bo jakbyś się domyślała leży teraz pijany w trupa z kilkoma panienkami na górze... powiedział to akcentując każde słowo po kolei. Ali oczy stały się szklane, wiedziała że Justinowi nie powinna ufać w takich sprawach i nigdzie z nim nie wychodzić
- powiedz ,mu że wychodzę i wracam do siebie
- ej kotku nie bądź taka.., a jak chcesz możesz przekonać się że jestem lepszy od Justina
- daj mi kurwa spokój - krzyknęła i zaczęła iść w stronę wyjścia. Teraz wszystko szło po myśli Carola. Spokojnym krokiem, wszedł na górę gdzie wszyscy siedzieli. Carol stwierdził że nie da sobą pomiatać i że niby co Justin będzie mu grozić... Przecież gdyby chciał jego brat mógłby go zgarnąć. Brat Carola był Policjantem w tej okolicy..Wszedł do pokoju i zajął spokojnie miejsce obok Philipa Uśmiechając się pod nosem. Czas leciał a Justin siedział i grał w pokera nie świadomy tego co zrobił Carol aby się zemścić
***
Nie mów mi że mnie kochasz, nie mów mi że coś czujesz bo ty wciąż mnie oszukujesz. Krzyknęłam w sobie
Usiadłam na przystanku autobusowym i przyciągnęłam swoje nogi pod brodę a łzy spłynęły mi po policzkach..
Justin i co ja sobie myślałam że on się zmienił ? On miał więcej dziewczyn niż kto kol wiek inny. Chanel. Samanta, Olivia, Megan. Miley, Tori, Camila, Lena, Kala Sophia Margaret to tylko dziewczyny z naszej klasy. Otarłam łzę i i przejechałam dłońmi po włosach zaciskając je przy samej skórze głowy... I to co powiedział Carol to mnie z powrotem od niego odradziło. Starczyłam ci na miesiąc to chyba jego rekord że tyle ze mną wytrzymał. Kochałam tego dupka, a on co z jakimiś dziwkami na górze upity w trupa leża. Rozejrzałam się w około, bo wiecie co czułam czyiś intensywny wzrok na sobie. Obejrzałam się w około, ale nikogo obok mnie nie było. Obok przystanku przejechał biały mustang Christiana. Justin mówił mi że mnie kocha !!! to czemu mnie oszukał... wyglądało to na szczere... a ja mu uwierzyłam
***
Diana gdzie Ali - zapytał Justin kiedy dziewczyna weszła do pokoju i usiadła obok Philipa
- a nie ma jej tu ? - powiedziała zdziwiona a jej oczy się rozszerzyły.. Wiedziała po minie Justina że ma przejebane
- jak ją kurwa mogłaś zgubić - krzyknął i wstał zbierając swoje rzeczy ze stołu
- a no bo ja zapomniałem ci powiedzieć - zaśmiał się Carol i na niego drwiąco spojrzał
- co jest - powiedział Bieber
- Ali powiedziała że nie chce cię znać i wraca do siebie - powiedział Carol, a Justin wyszedł z pokoju
- co się kurwa stało że tak powiedziała - zapytał Olivier i poprawił się wygodnie na krześle
- no a skąd mam to niby wiedzieć....
niedziela, 17 marca 2013
#6
Dlaczego on mnie tak kocha ? powiedziałam kiedy Justin poszedł do automatu sobie po kawę. Nie mam odwagi, powiedzieć mu prawdy, bo wszystko mogłabym stracić. Nie wiem jak prze tłumaczyć Justinowi że z moją wadą da się żyć. Ale no nie. Uparł się że sfinansuje mi tą operację. Leżałam już spokojnie, a moje duszności minęły z godzinę temu. Powiem mu prawdę, ale jeszcze nie teraz. Przejechałam ręką po włosach, gdy do sali wszedł Justin. I kucnął przy moim łóżku
- Pójdę do lekarza i zapytam się czy możesz już jeść- powiedział i uśmiechnął się, ukazując rząd swoich białych zębów, co mnie onieśmielało.
- nie Justin jeszcze nie mogę za jakieś dwa dni będę dopiero mogła pić wodę - jęknęłam a on ciężko westchnął. On chyba bał się bardziej o mnie niż ja sama.
- Wytrzymasz tyle - powiedział próbując rozładować napiętą atmosferę, a ja tylko skinęłam głową na tak i się uśmiechnęłam.
- Ali czy ty mnie jeszcze kochasz, bo czuję że mnie odrzucasz- powiedział i spuścił głowę a moje źrenice się rozszerzyły. Nie dowierzałam że to powiedział, bo kocham go i w sumie mam tylko jego- po prostu jest dla mnie wszystkim
- co ty mówisz - powiedziałam i podciągnęłam się do góry na rękach, zmieniając pozycje
- bo jesteś dla mnie taka chłodna i nic nie mówisz
- Justin przepraszam, ale ja po prostu jestem słaba i nie mam ochoty na żadne żarty, ale jest mi przykro że w ogóle tak pomyślałeś. powiedziałam co mi na duszy leży i smutno się uśmiechnęłam
- Przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłem powiedział i pocałował moją dłoń.
- Justin poopowiadaj mi - jęknęłam i chwyciłam jego dłoń.
- co ci myszko poopowiadać - zapytał a ja westchnęłam
- lubię słuchać twoich opowieści. - powiedziałam a on skinął głową.
- Wiesz że przyjaźnię się Christianem, i Ryanem od dzieciństwa - powiedział a ja skinęłam głową, na tak
- i oni kiedyś do mnie przyszli, mieliśmy chyba po 13 -14 lat powiedział i na chwile się zatrzymał
- i postanowiliśmy że pójdziemy przejść się do lasu..
- i co w tym lesie było, bo nie wiem czy się jąkasz czy nie pamiętasz
- no nie pamiętam bo dostałem do Christiana niechcący kołkiem w tył głowy. Powiedział a ja nie kontrolowanie parsknęłam śmiechem, a on tylko się uśmiechnął i masował moją dłoń
- Justin opowiadał mi swoje przygody z Christianem i to ile razy przez jego niechcący był zszywany albo pobity. Ale przyjaciele to przyjaciele jak to powiedział, zawsze mają wsparcie od siebie.
- wiesz Ali kiedyś wracałem z Chrisem z klubu i jakaś dziewczyn, kłóciła się z chłopakiem, Chris chciał jej pomóc, ale widać że była dziwką po stroju .. powiedział a ja się skrzywiłam. No i wiesz stało się Christian rzucił się na tego alfonsa, który był wstawiony.. i myślisz na pewno że ta dziewczyna była nam wdzięczna
- powiedział a ja skinęłam głową. No właśnie nie ..
- jak to nie przecież jej pomogliście.. powiedziałam a Justin zaczął kontynuować.. i wiesz okazało się że to był jej chłopak, i to była drobna sprzeczka.
- ale ją uderzył
- no tak
- i co dalej
- i tak się na mnie zdenerwowała że go uderzyłem,
- Justin szybciej - powiedziałam a on popatrzył mi się w oczy i się uśmiechnął
- i dostałem od niej tak że nie mogłem się podnieść a moje przyrodzenie napuchło ... powiedział a ja nie mogłam do wierzyć w to co, powiedział... gdy do mnie dotarło, że Justin dostał od jakieś dziwki wybuchnęłam niekontrolowanie śmiechem, a on tylko mnie przedzwonił
- i dlatego rozważałem czy ci to powiedzieć. - mruknął a ja usiadłam na łóżku i go przytuliłam
-Ali ty nie możesz jeszcze chodzić, kładź się powiedział i wstał z krzesła aby mnie położyć gdy, coś go skusiło i wpił się w moje usta, pierwszy raz od kąt tu trafiłam. Jego usta były wilgotne i o smaku kawy. Gdy brakowało mi tchu oderwałam się na chwile od niego i zaczerpnęłam powietrza, a on to zrozumiał i chciał usiąść kiedy sama wpiłam się w jego usta. Podobało mi się to Justin prze lizał językiem zwinnie po mojej wardze, a ja poczułam przyjemne mrowienie na dole na co westchnęłam i zawiesiłam ręce na jego karku po czym go do siebie przyciągnęłam
- uważaj na kable... powiedziałam, robiąc chwilową przerwę między pocałunkami .
- Justin odkrył kawałek kołdry i chyba dopiero teraz zobaczył że jestem naga i mam tylko jakieś krótkie spodenki, uśmiechnął się łobuzersko i dotknął mojej piersi, a moja klatka piersiowa spokojnie opadła
- jak nie chcesz to powiedz - powiedział i chciał wziąć dłoń, ale coś mnie podkusiło, złapałam go i nakierowałam na moje piersi delikatnie ja ścisnął uważając na elektrody. Moje serce zaczęło szybciej pracować , a Justin zerknął na monitor EKG i przestał.
- Dlaczego - zapytałam i się poprawiłam na łóżku
- słońce nie chce cię przemęczać - powiedziała a ja zrobiłam z moich ust prosty grymas i oparłam się
- i widzisz tym mnie denerwujesz - prawie ze krzyknęłam a on na mnie spojrzał zdziwiony
- ze co jak cię niby denerwuje - oburzył się i zacisnął pięść
- po prostu będziesz mnie traktować jak inwalidę i wiesz... to był jeden z powodów dlaczego ci nie powiedziałam. Powiedziałam i przypadkowo zerwałam jedną elektrodę z dekoltu a wszystko zaczęło wyć
- co się stało zapytał - przerażony i stanął obok mojego łóżka
- umarłam - zaśmiałam się ironią po czym przykleiłam z powrotem elektrodę i opadłam na łóżko, gdy do sali wleciała pielęgniarka.
- Czy wszystko jest w porządku zapytała a Justin stanął obok niej i patrzył mi się w oczy. a ja robiłam wszystko aby przerwać kontakt wzrokowy.
- nie nic tylko niechcący zahaczyłam kołdra o elektrodę i się zerwała
- ale jest już w porządku
- tak powiedziałam a pielęgniarka sprawdziła moją kartę i po chwili wyszła
- przepraszam jęknął i usiadł obok mnie na łóżku a jego ręce weszły pod moją kołdrę i zatrzymały się na brzuchu- Ali przepraszam - szepnął a ja siedziałam sztywno i robiąc mu na złość nie odzywałam się ani nie ruszałam ....
- kotku przepraszam - powiedział Justin i usiadł na mnie okrakiem a ja nadal nic zaczął muskać mój dekolt a ja tylko zaśmiałam się pod nosem i pocałowałam go w policzek...
Dwa Dni Później ...
- Ali na pewno możesz iść sama - zapytał po raz setny Justin a ja nawet nic nie powiedziałam tylko wysiadłam z auta i trzasnęłam drzwiami ze złością. Traktuje mnie jak dziecko, a jak chce się z nim więcej popieścić to twierdzi że podnosi mi tym ciśnienie i moje serce staje się słabe. Usiadłam na ławce i czekałam, aż łaskawie do mnie podjedzie i otworzy drzwi od mieszkania. Co bo mam wadę serca to jestem inna, z tym da się żyć ...
Weszłam za nim do jego domu, i poszłam przodem a on złapał mnie w pasie i musnął moją szyje.
stałam a łzy same cisnęły mi się do oczu.
- Ali przestań mruknął a ja parsknęłam śmiechem
- co mam przestać - zapytałam i zrzuciłam
jego ręce z mojej tali
- po prostu zachowujesz jak suka - warknął przez zaciśnięte zęby
- miło wiedzieć jakie masz o mnie zdanie, ale uwierz nie chciałbyś wiedzieć co ja o tobie myślę - powiedziałam. A on z zacisnął szczękę i patrzył mi się w oczy.
- co w ciebie wstąpiło - zapytał ale nawet nie drgnął
- mam cię dość wiesz- krzyknęłam i aż mi ulżyło
- co ja ci takiego robię, denerwuję cię tym że się kurwa martwię - wrzasnął a ja stanęłam jak wryta. Chyba wytrąciłam go z równowagi.
- martwię się o ciebie bo mi zależy. Rozumiesz powiedział i chwycił moją twarz w ręce i wpił się w moje usta. Wpychając mi język do gardła, a ja stałam
- odwzajemnij to - warknął
- nie dotykaj mnie rozumiesz... ! wszystko psujesz !... chcesz to zniszczyć odepchnęłam go ...i podniosłam torbę z podłogi gdy złapał mnie w pasie i nie chciał puścić
- nie puszczę cię rozumiesz zostajesz, że mną mimo tego że popełniłem błąd krzycząc na ciebie - powiedział i jego uścisk się rozluźnił
- wiesz co Justin- powiedziałam i stanęłam przed nim z założonymi rękami
- co ? - powiedział poważnie a ja na niego zerknęłam
- jeśli będziesz chciał mieć ze mną pierwszy raz to miej świadomość..
- Ali przestań pierdolić jakieś głupoty
- Nie Justin taka prawda, gdy chciałam się trochę popieścić to nie, a jak chodzi o seks to ty jesteś pierwszy w kolejce.. powiedziała i westchnęłam
- bo mnie bardziej nakręcasz
- fajnie wiedzieć, a podczas seksu to niby nie będzie mi serce szybciej pracować - powiedziałam i ironiczne się uśmiechnęłam
- słuchaj Ali nie mam ochoty się z tobą kłócić - powiedział a ja tylko przytaknęłam
- najlepiej będzie jaki...
- jak wyjdę - powiedziałam a jego żyły zaczęły się prężyć
- możesz kurwa przestać ! krzyknął a dreszcze mnie przeszedł po plecach - możesz kurwa zakończyć ten bezsens ! krzyknął a ja usiadłam na schodach, gdy drzwi od willi się otworzyły a stanęła w nich Patti z Jazmyn. Oblizałam nerwowo usta a Justin usiadł na komodzie i spuścił głowę
- wytłumaczycie mi o co w tym wszystkim chodzi !- kolejna krzyczy no nie wytrzymam
- nie to są nasze sprawy i nie powinno cię to obchodzić- powiedział Justin a Patti spojrzała na mnie z żalem, W moich oczach były łzy.. a Justin chyba się spłoszył... ale ja nie chciałam ....
Justin podniósł moją torbę i zaczął iść w na górę, do siebie, a ja powoli podreptałam za nim ...
Weszłam za nim do pokoju a on usiadł do laptopa i w ogóle nie zwracał na mnie uwagi klikał w myszkę. oglądając zdjęcia z jakieś stronki na Facebooku. Oglądał zdjęcia jakiś dziewczyn i nawet nie pomyślał, że mnie tym zrani. I mogę poczuć się urażona. Jak oglądał półnagie zdjęcia
- Justin jęknęłam - i wstałam
- ooo Ali to ty tu jeszcze jesteś - powiedział bez entuzjazmu bezbarwnym głosem
- Justin jestem jeszcze twoją dziewczyną, bo zaczynam wątpić, ze znudziłam ci się po miesiącu
- Nie jesteś moją dziewczyną... powiedział a po moim policzku spłynęła łza. Justin patrzył się na mnie i po chwili podszedł . Rozumiesz nie jesteś moją dziewczyną powiedział akcentując ... bo jesteś moją księżniczką... powiedział i mocno mnie przytulił do siebie. Wtuliłam się w jego tors, a on otarł mi łzę z policzka ....
- Pójdę do lekarza i zapytam się czy możesz już jeść- powiedział i uśmiechnął się, ukazując rząd swoich białych zębów, co mnie onieśmielało.
- nie Justin jeszcze nie mogę za jakieś dwa dni będę dopiero mogła pić wodę - jęknęłam a on ciężko westchnął. On chyba bał się bardziej o mnie niż ja sama.
- Wytrzymasz tyle - powiedział próbując rozładować napiętą atmosferę, a ja tylko skinęłam głową na tak i się uśmiechnęłam.
- Ali czy ty mnie jeszcze kochasz, bo czuję że mnie odrzucasz- powiedział i spuścił głowę a moje źrenice się rozszerzyły. Nie dowierzałam że to powiedział, bo kocham go i w sumie mam tylko jego- po prostu jest dla mnie wszystkim
- co ty mówisz - powiedziałam i podciągnęłam się do góry na rękach, zmieniając pozycje
- bo jesteś dla mnie taka chłodna i nic nie mówisz
- Justin przepraszam, ale ja po prostu jestem słaba i nie mam ochoty na żadne żarty, ale jest mi przykro że w ogóle tak pomyślałeś. powiedziałam co mi na duszy leży i smutno się uśmiechnęłam
- Przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłem powiedział i pocałował moją dłoń.
- Justin poopowiadaj mi - jęknęłam i chwyciłam jego dłoń.
- co ci myszko poopowiadać - zapytał a ja westchnęłam
- lubię słuchać twoich opowieści. - powiedziałam a on skinął głową.
- Wiesz że przyjaźnię się Christianem, i Ryanem od dzieciństwa - powiedział a ja skinęłam głową, na tak
- i oni kiedyś do mnie przyszli, mieliśmy chyba po 13 -14 lat powiedział i na chwile się zatrzymał
- i postanowiliśmy że pójdziemy przejść się do lasu..
- i co w tym lesie było, bo nie wiem czy się jąkasz czy nie pamiętasz
- no nie pamiętam bo dostałem do Christiana niechcący kołkiem w tył głowy. Powiedział a ja nie kontrolowanie parsknęłam śmiechem, a on tylko się uśmiechnął i masował moją dłoń
- Justin opowiadał mi swoje przygody z Christianem i to ile razy przez jego niechcący był zszywany albo pobity. Ale przyjaciele to przyjaciele jak to powiedział, zawsze mają wsparcie od siebie.
- wiesz Ali kiedyś wracałem z Chrisem z klubu i jakaś dziewczyn, kłóciła się z chłopakiem, Chris chciał jej pomóc, ale widać że była dziwką po stroju .. powiedział a ja się skrzywiłam. No i wiesz stało się Christian rzucił się na tego alfonsa, który był wstawiony.. i myślisz na pewno że ta dziewczyna była nam wdzięczna
- powiedział a ja skinęłam głową. No właśnie nie ..
- jak to nie przecież jej pomogliście.. powiedziałam a Justin zaczął kontynuować.. i wiesz okazało się że to był jej chłopak, i to była drobna sprzeczka.
- ale ją uderzył
- no tak
- i co dalej
- i tak się na mnie zdenerwowała że go uderzyłem,
- Justin szybciej - powiedziałam a on popatrzył mi się w oczy i się uśmiechnął
- i dostałem od niej tak że nie mogłem się podnieść a moje przyrodzenie napuchło ... powiedział a ja nie mogłam do wierzyć w to co, powiedział... gdy do mnie dotarło, że Justin dostał od jakieś dziwki wybuchnęłam niekontrolowanie śmiechem, a on tylko mnie przedzwonił
- i dlatego rozważałem czy ci to powiedzieć. - mruknął a ja usiadłam na łóżku i go przytuliłam
-Ali ty nie możesz jeszcze chodzić, kładź się powiedział i wstał z krzesła aby mnie położyć gdy, coś go skusiło i wpił się w moje usta, pierwszy raz od kąt tu trafiłam. Jego usta były wilgotne i o smaku kawy. Gdy brakowało mi tchu oderwałam się na chwile od niego i zaczerpnęłam powietrza, a on to zrozumiał i chciał usiąść kiedy sama wpiłam się w jego usta. Podobało mi się to Justin prze lizał językiem zwinnie po mojej wardze, a ja poczułam przyjemne mrowienie na dole na co westchnęłam i zawiesiłam ręce na jego karku po czym go do siebie przyciągnęłam
- uważaj na kable... powiedziałam, robiąc chwilową przerwę między pocałunkami .
- Justin odkrył kawałek kołdry i chyba dopiero teraz zobaczył że jestem naga i mam tylko jakieś krótkie spodenki, uśmiechnął się łobuzersko i dotknął mojej piersi, a moja klatka piersiowa spokojnie opadła
- jak nie chcesz to powiedz - powiedział i chciał wziąć dłoń, ale coś mnie podkusiło, złapałam go i nakierowałam na moje piersi delikatnie ja ścisnął uważając na elektrody. Moje serce zaczęło szybciej pracować , a Justin zerknął na monitor EKG i przestał.
- Dlaczego - zapytałam i się poprawiłam na łóżku
- słońce nie chce cię przemęczać - powiedziała a ja zrobiłam z moich ust prosty grymas i oparłam się
- i widzisz tym mnie denerwujesz - prawie ze krzyknęłam a on na mnie spojrzał zdziwiony
- ze co jak cię niby denerwuje - oburzył się i zacisnął pięść
- po prostu będziesz mnie traktować jak inwalidę i wiesz... to był jeden z powodów dlaczego ci nie powiedziałam. Powiedziałam i przypadkowo zerwałam jedną elektrodę z dekoltu a wszystko zaczęło wyć
- co się stało zapytał - przerażony i stanął obok mojego łóżka
- umarłam - zaśmiałam się ironią po czym przykleiłam z powrotem elektrodę i opadłam na łóżko, gdy do sali wleciała pielęgniarka.
- Czy wszystko jest w porządku zapytała a Justin stanął obok niej i patrzył mi się w oczy. a ja robiłam wszystko aby przerwać kontakt wzrokowy.
- nie nic tylko niechcący zahaczyłam kołdra o elektrodę i się zerwała
- ale jest już w porządku
- tak powiedziałam a pielęgniarka sprawdziła moją kartę i po chwili wyszła
- przepraszam jęknął i usiadł obok mnie na łóżku a jego ręce weszły pod moją kołdrę i zatrzymały się na brzuchu- Ali przepraszam - szepnął a ja siedziałam sztywno i robiąc mu na złość nie odzywałam się ani nie ruszałam ....
- kotku przepraszam - powiedział Justin i usiadł na mnie okrakiem a ja nadal nic zaczął muskać mój dekolt a ja tylko zaśmiałam się pod nosem i pocałowałam go w policzek...
Dwa Dni Później ...
- Ali na pewno możesz iść sama - zapytał po raz setny Justin a ja nawet nic nie powiedziałam tylko wysiadłam z auta i trzasnęłam drzwiami ze złością. Traktuje mnie jak dziecko, a jak chce się z nim więcej popieścić to twierdzi że podnosi mi tym ciśnienie i moje serce staje się słabe. Usiadłam na ławce i czekałam, aż łaskawie do mnie podjedzie i otworzy drzwi od mieszkania. Co bo mam wadę serca to jestem inna, z tym da się żyć ...
Weszłam za nim do jego domu, i poszłam przodem a on złapał mnie w pasie i musnął moją szyje.
stałam a łzy same cisnęły mi się do oczu.
- Ali przestań mruknął a ja parsknęłam śmiechem
- co mam przestać - zapytałam i zrzuciłam
jego ręce z mojej tali
- po prostu zachowujesz jak suka - warknął przez zaciśnięte zęby
- miło wiedzieć jakie masz o mnie zdanie, ale uwierz nie chciałbyś wiedzieć co ja o tobie myślę - powiedziałam. A on z zacisnął szczękę i patrzył mi się w oczy.
- co w ciebie wstąpiło - zapytał ale nawet nie drgnął
- mam cię dość wiesz- krzyknęłam i aż mi ulżyło
- co ja ci takiego robię, denerwuję cię tym że się kurwa martwię - wrzasnął a ja stanęłam jak wryta. Chyba wytrąciłam go z równowagi.
- martwię się o ciebie bo mi zależy. Rozumiesz powiedział i chwycił moją twarz w ręce i wpił się w moje usta. Wpychając mi język do gardła, a ja stałam
- odwzajemnij to - warknął
- nie dotykaj mnie rozumiesz... ! wszystko psujesz !... chcesz to zniszczyć odepchnęłam go ...i podniosłam torbę z podłogi gdy złapał mnie w pasie i nie chciał puścić
- nie puszczę cię rozumiesz zostajesz, że mną mimo tego że popełniłem błąd krzycząc na ciebie - powiedział i jego uścisk się rozluźnił
- wiesz co Justin- powiedziałam i stanęłam przed nim z założonymi rękami
- co ? - powiedział poważnie a ja na niego zerknęłam
- jeśli będziesz chciał mieć ze mną pierwszy raz to miej świadomość..
- Ali przestań pierdolić jakieś głupoty
- Nie Justin taka prawda, gdy chciałam się trochę popieścić to nie, a jak chodzi o seks to ty jesteś pierwszy w kolejce.. powiedziała i westchnęłam
- bo mnie bardziej nakręcasz
- fajnie wiedzieć, a podczas seksu to niby nie będzie mi serce szybciej pracować - powiedziałam i ironiczne się uśmiechnęłam
- słuchaj Ali nie mam ochoty się z tobą kłócić - powiedział a ja tylko przytaknęłam
- najlepiej będzie jaki...
- jak wyjdę - powiedziałam a jego żyły zaczęły się prężyć
- możesz kurwa przestać ! krzyknął a dreszcze mnie przeszedł po plecach - możesz kurwa zakończyć ten bezsens ! krzyknął a ja usiadłam na schodach, gdy drzwi od willi się otworzyły a stanęła w nich Patti z Jazmyn. Oblizałam nerwowo usta a Justin usiadł na komodzie i spuścił głowę
- wytłumaczycie mi o co w tym wszystkim chodzi !- kolejna krzyczy no nie wytrzymam
- nie to są nasze sprawy i nie powinno cię to obchodzić- powiedział Justin a Patti spojrzała na mnie z żalem, W moich oczach były łzy.. a Justin chyba się spłoszył... ale ja nie chciałam ....
Justin podniósł moją torbę i zaczął iść w na górę, do siebie, a ja powoli podreptałam za nim ...
Weszłam za nim do pokoju a on usiadł do laptopa i w ogóle nie zwracał na mnie uwagi klikał w myszkę. oglądając zdjęcia z jakieś stronki na Facebooku. Oglądał zdjęcia jakiś dziewczyn i nawet nie pomyślał, że mnie tym zrani. I mogę poczuć się urażona. Jak oglądał półnagie zdjęcia
- Justin jęknęłam - i wstałam
- ooo Ali to ty tu jeszcze jesteś - powiedział bez entuzjazmu bezbarwnym głosem
- Justin jestem jeszcze twoją dziewczyną, bo zaczynam wątpić, ze znudziłam ci się po miesiącu
- Nie jesteś moją dziewczyną... powiedział a po moim policzku spłynęła łza. Justin patrzył się na mnie i po chwili podszedł . Rozumiesz nie jesteś moją dziewczyną powiedział akcentując ... bo jesteś moją księżniczką... powiedział i mocno mnie przytulił do siebie. Wtuliłam się w jego tors, a on otarł mi łzę z policzka ....
sobota, 16 marca 2013
#5
Jeszcze chwile siedziałam u Justina i pomogłam mu się spakować. Gdy wyszłam humor mi dopisywał. Justin dla każdej dziewczyny zdawał się zimnym dupkiem ale jak się jest jego to traktuje cie jak skarb i nie pozwoli nikomu cię skrzywdzić. Szłam przez park, gdy kot przeleciał obok mnie, aż podskoczyłam i złapałam się za serce, które mnie zakuło. To było ciężkie dla mnie do zniesienia, poczułam się słabo i nie mogłam złapać oddechu. Usiadłam na ławce i skuliłam się próbując spokojnie oddychać. Stres, strach, wysiłek fizyczny i zmęczenie prowadziło mnie zazwyczaj do tego że mogłam dostać zawał. Oddychałam ciężko wciągałam powietrze buzią, a próbowałam powoli wypuścić je nosem- bezdech. W ostatniej chwili złapałam za telefon i mając na pierwszym miejscu Amelie puściłam do niej sygnał, i już po kilku minutach słyszałam ciepły głos Amelij.
- hallo Ali gdzie ty słonko jesteś- próbowałam coś powiedzieć ale nie miałam siły moja przepona całkiem się zacisnęła.
- Jes..s.te..m w par..ku - powiedziałam cicho biorąc powietrza
- Ali w parku jesteś - zapytała a ja czułam że jest zdenerwowany i cała drży tak jak ja. - Ali nie ruszaj się za raz po ciebie będziemy.. powiedziała i się rozłączyła. Ściskałam w ręce nerwowo telefon czekając jak ktoś znaczy ona nadejdzie mi z pomocą. Siedziałam sama w parku po godzinie policyjnej. Bałam się jeszcze bardziej że zaraz mnie ktoś napadnie. Co powodowało że nie mogłam zaczerpnąć powietrza....
Po kilku minutach Ali była z Amelią w miejscowym szpitalu. Dziewczynę podłączyli do EKG i badali prace jej zniekształconego serca. Ali jak już wspominałam miała wrodzoną wadę serca, może nie jednak przez to że jej matka podczas ciąży nie przejmowała się nią i piła z jej ojcem pod monopolowym. Serce Ali pracowało już lepiej i dziewczyna mogła sama złapać oddech, ale za bardzo jeszcze nie kontaktowała.
W tym samym czasie...
Justin leżał już w łóżku i myślał o tym jak spędzi czas z Ali podczas tej wycieczki do Paryża, która miała odbyć się już za dwa dni. Była godzina 23.12 gdy telefon Justina zaczął dzwonić, - co za debil się dobija- powiedział sam do siebie i zerknął na wyświetlacz. - Ali- powiedział nie dowierzając i przejechał po ekranie palcem.
- hej Słonko powiedział i usłyszał ciche szlochanie po drugiej stronie- ej słonko co się stało
- hallo Justin - powiedział czyjś głos, którego nie znał Justin
-hallo z kim rozmawiam zapytał i usiał prosto na łóżku
- słuchaj jestem Amelia i jak cię to interesuje to chce ci przekazać że Ali jest w szpitalu ..
- Że co kurwa, gdzie ona jest - krzyknął do słuchawki i zaczął się ubierać słuchając jej opiekunki. Justin zakładał buty gdy jego matka zaspana stanęła w progu
- Justin kotku gdzie idziesz - powiedziała i oparła się o framugę drzwi..
- mamo moja Ali jest w szpitalu - powiedział a kobieta od razu się rozbudziła i zaczęła wypytywać o szczegóły ale Justin sam nie wiedział co się dzieje. Wsiadł do swojego mustanga i ruszył z piskiem opon na co jego matka tylko się przeżegnała. Justin nie mógł uwierzyć że Ali leży w szpitalu, przecież mogła powiedzieć że źle się czuje. Justin wjechał na podziemny parking szpitala i zaparkował szybko po czym trzaskając i zamykając drzwi wbiegł na recepcje.
- Przepraszam powiedział , ale nikogo akurat nie było zaczął dzwonić w jakiś mały dzwonek który się świecił , ale i tak nikt się nie ruszył. Wziął duży notes gdzie były napisane wpisy i wypisy. Otworzył to i zaczął czytać... Jest mruknął i przeczytał imię Alice Rose Montez - kardiochirurgia 2 piętro sala 15 - doczytał i sam aż złapał się za serce. Wbiegł po schodach łamiąc prawie sobie nogi . Gdy popchnął duże metalowe drzwi zobaczył blondynkę stojąca pod jej salą. Justin podszedł i zrozumiał że to nie jest żart.
- podszedł do kobiety i oby dwoje na siebie zerknęli kobieta stała zapłakana a Justinowi oczy właśnie się szkliły.
- co z moją Ali - szepnął gdy kobieta się do niego przytuliła i stali tak razem przez chwilę.
- wiesz Justin Ali ona.. ona po prostu miała wrodzoną wadę serca i.. i wi..esz o..na teraz była blisko zawału
- powiedziała a jedna pierdolona łza spłynęła po jego policzku. Otarł ja i oblizał usta
- ale żyje prawda - powiedział i odklejając się od drobnej kobiety usiadł na plastikowym krześle
- tak ona żyje.. jest pod ciągła pracą różnych maszyn - jęknęła kobieta i zajęła ostatnie wolne miejsce obok Justina, który zadawał sobie to pytanie dlaczego mu o niczym nie powiedziała i trzymała to w sobie. Justin spuścił głowę na dół i zawiesił ją na rękach.- lekarz wyszedł z sali Ali z plikiem papierów i dużą teczką
- co z nią - zapytał Justin i złapał lekarza za ramie a ten się odwrócił
- pan z rodziny
- chłopak - powiedział a lekarz stanął i chwile to rozważył, ale powiedział
- Stan Ali jest stabilny, ale nie powinieneś jej denerwować bo to źle szkodzi na jej stan zdrowia. A ważne jest to że musisz o nią dbać, ona nie może się przemęczać ani denerwować
- a operacja da się to przecież leczyć prawda
- Ali mając 3 lata miała jedną operację ASD2 ale to trzeba było kontynuować, i to teraz w jej wieku prawie zanikło
- a jaki jest koszt operacji - zapytał Justin bojąc się o dziewczynę którą kochał na prawdę jak w tej wymarzonej scence
- to jest wrodzona wada serca o typie pojedynczej komory, dekstrokardia
- hallo Ali gdzie ty słonko jesteś- próbowałam coś powiedzieć ale nie miałam siły moja przepona całkiem się zacisnęła.
- Jes..s.te..m w par..ku - powiedziałam cicho biorąc powietrza
- Ali w parku jesteś - zapytała a ja czułam że jest zdenerwowany i cała drży tak jak ja. - Ali nie ruszaj się za raz po ciebie będziemy.. powiedziała i się rozłączyła. Ściskałam w ręce nerwowo telefon czekając jak ktoś znaczy ona nadejdzie mi z pomocą. Siedziałam sama w parku po godzinie policyjnej. Bałam się jeszcze bardziej że zaraz mnie ktoś napadnie. Co powodowało że nie mogłam zaczerpnąć powietrza....
Po kilku minutach Ali była z Amelią w miejscowym szpitalu. Dziewczynę podłączyli do EKG i badali prace jej zniekształconego serca. Ali jak już wspominałam miała wrodzoną wadę serca, może nie jednak przez to że jej matka podczas ciąży nie przejmowała się nią i piła z jej ojcem pod monopolowym. Serce Ali pracowało już lepiej i dziewczyna mogła sama złapać oddech, ale za bardzo jeszcze nie kontaktowała.
W tym samym czasie...
Justin leżał już w łóżku i myślał o tym jak spędzi czas z Ali podczas tej wycieczki do Paryża, która miała odbyć się już za dwa dni. Była godzina 23.12 gdy telefon Justina zaczął dzwonić, - co za debil się dobija- powiedział sam do siebie i zerknął na wyświetlacz. - Ali- powiedział nie dowierzając i przejechał po ekranie palcem.
- hej Słonko powiedział i usłyszał ciche szlochanie po drugiej stronie- ej słonko co się stało
- hallo Justin - powiedział czyjś głos, którego nie znał Justin
-hallo z kim rozmawiam zapytał i usiał prosto na łóżku
- słuchaj jestem Amelia i jak cię to interesuje to chce ci przekazać że Ali jest w szpitalu ..
- Że co kurwa, gdzie ona jest - krzyknął do słuchawki i zaczął się ubierać słuchając jej opiekunki. Justin zakładał buty gdy jego matka zaspana stanęła w progu
- Justin kotku gdzie idziesz - powiedziała i oparła się o framugę drzwi..
- mamo moja Ali jest w szpitalu - powiedział a kobieta od razu się rozbudziła i zaczęła wypytywać o szczegóły ale Justin sam nie wiedział co się dzieje. Wsiadł do swojego mustanga i ruszył z piskiem opon na co jego matka tylko się przeżegnała. Justin nie mógł uwierzyć że Ali leży w szpitalu, przecież mogła powiedzieć że źle się czuje. Justin wjechał na podziemny parking szpitala i zaparkował szybko po czym trzaskając i zamykając drzwi wbiegł na recepcje.
- Przepraszam powiedział , ale nikogo akurat nie było zaczął dzwonić w jakiś mały dzwonek który się świecił , ale i tak nikt się nie ruszył. Wziął duży notes gdzie były napisane wpisy i wypisy. Otworzył to i zaczął czytać... Jest mruknął i przeczytał imię Alice Rose Montez - kardiochirurgia 2 piętro sala 15 - doczytał i sam aż złapał się za serce. Wbiegł po schodach łamiąc prawie sobie nogi . Gdy popchnął duże metalowe drzwi zobaczył blondynkę stojąca pod jej salą. Justin podszedł i zrozumiał że to nie jest żart.
- podszedł do kobiety i oby dwoje na siebie zerknęli kobieta stała zapłakana a Justinowi oczy właśnie się szkliły.
- co z moją Ali - szepnął gdy kobieta się do niego przytuliła i stali tak razem przez chwilę.
- wiesz Justin Ali ona.. ona po prostu miała wrodzoną wadę serca i.. i wi..esz o..na teraz była blisko zawału
- powiedziała a jedna pierdolona łza spłynęła po jego policzku. Otarł ja i oblizał usta
- ale żyje prawda - powiedział i odklejając się od drobnej kobiety usiadł na plastikowym krześle
- tak ona żyje.. jest pod ciągła pracą różnych maszyn - jęknęła kobieta i zajęła ostatnie wolne miejsce obok Justina, który zadawał sobie to pytanie dlaczego mu o niczym nie powiedziała i trzymała to w sobie. Justin spuścił głowę na dół i zawiesił ją na rękach.- lekarz wyszedł z sali Ali z plikiem papierów i dużą teczką
- co z nią - zapytał Justin i złapał lekarza za ramie a ten się odwrócił
- pan z rodziny
- chłopak - powiedział a lekarz stanął i chwile to rozważył, ale powiedział
- Stan Ali jest stabilny, ale nie powinieneś jej denerwować bo to źle szkodzi na jej stan zdrowia. A ważne jest to że musisz o nią dbać, ona nie może się przemęczać ani denerwować
- a operacja da się to przecież leczyć prawda
- Ali mając 3 lata miała jedną operację ASD2 ale to trzeba było kontynuować, i to teraz w jej wieku prawie zanikło
- a jaki jest koszt operacji - zapytał Justin bojąc się o dziewczynę którą kochał na prawdę jak w tej wymarzonej scence
- to jest wrodzona wada serca o typie pojedynczej komory, dekstrokardia
atrezja zastawki trójdzielnej (zarośnięta zastawka ) i zwężenie pod zastawkowe tętnicy to koszt ok 120.000 złotych powiedział lekarz a Justinowi oczy prawie wyszły. Zdziwił się że ona jeszcze żyje
- powiedział i wyjaśnił mu lekarz po czym odszedł a Justin z sunął się po ścianie. Dziwił się Ali przeżyła w tym gównie już całe 17 lat a teraz to pierdolone nieszczęście wraca. Justin stanął przy szybie i zobaczył maszyny podłączone do klatki piersiowej Ali. Oparł się dłońmi o szybę i przyglądał się jej. Wiedział że nie śpi tylko patrzy się w sufit
- ja tam wejdę, ale proszę niech pani nic nie mówi nikomu - powiedział a kobieta tylko skinęła głową.
- Justin zasłonił ich jakąś dużą zasłoną i klęknął przy jej łóżku
- spisz kotku - zapytał i złapał ją delikatnie za dłoń w której był wenflon.
- Justin - szepnęła ledwo dosłyszalnie
- nie mów nic myszko tylko leż spokojnie - szepnął i złożył kilka delikatnych pocałunków na dłoni Ali
- przepraszam cię wiesz, przepraszam za to że przez tyle lat się na tobie wyżywałem i tak teraz nagle pokochałem - powiedział a w jego i oczkach Ali stanęły łzy - proszę cie nie płacz bo aż mi się serce samo łamie wiesz- powiedział i dotknął jej elektrody na co ona tylko się skrzywiła.
- Pamiętasz Ali jak cie pierwszy raz zobaczyłem - zaśmiał się cicho- pierwszy raz zaniosłem ci zakupy - pamiętasz co ?
- tak skinęła delikatnie głową a on pocałował jej dłoń. Drugi raz gdy cię zobaczyłem to w szkole jak wpadłem na ciebie- powiedział i oblizał usta - nie wie dlaczego ale wszystko w takich chwilach się przypomina. A szczególnie przypomniały mu się te same dobre rzeczy, związane z Ali
- A pamiętasz jak u Cecota ze złości wylałaś na mnie cole a ja odruchowo pocałowałem cię na oczach wszystkich- powiedział a uśmiech na twarzy Ali sam się pojawił. Całą noc przy niej siedział, lekarze nie mieli na niego wpływu. Był przy niej cały czas, nawet nie zmrużył oka. Klęczał trzymał ją za rękę, płakał modlił się do Boga i krzyczał na lekarzy aby ratowali jego dziewczynę. To było od niego silniejsze od 6 nad ranem wyszedł od niej mówiąc że zaraz wróci. Pożegnał ją pocałunkiem i ruszył w stronę centrum się odstresować.
Wszedł do nocnego klubu, który był otwarty i skierował się w stronę sali Oliviera. Wiecie na pewno - co mu po głowie chodziło. Wszedł do środka bez pukania i trzasnął drzwiami co spowodowało że Olivier podniósł głowę do góry
- kurwa Bieber co z tobą
- co ze mną ?! chyba kurwa co z moją Ali
- co z twoją Ali ? powiedział i wyprostował się na fotelu
- co z nią wadę serca , ma wiesz i wiesz ile hajsu potrzebuje zaśmiał się ironicznie i usiadł na krześle oddzielając kokainę na białej kartce, swoją kartą kredytową
- no zaskocz mnie
- zaskoczyć cię- przerwał i na niego zerknął wiesz potrzebuję 120.00 złotych - powiedział a Olivier zamknął tylko oczy
- i co pomożesz jej a okaże się zwykłą suką
- dlaczego tak ją oceniasz a nawet jej nie znasz.- powiedział Justin i zatykając lewą dziurkę wciągnął kilka gram kokainy po czym otarł twarz i powtórzył to jeszcze raz
- co i będzie tak jak z Octavią .. powiedział pod nosem
- Ali by mi tego nie zrobiła
- o Octavii też tak mówiłeś
- zamknij się Olivier bo sam ją ruchałeś a teraz pierdolisz jakieś głupoty... Powiedział Justin i wyrzucił czystą kartkę do kosza
- i co masz zamiar zrobić - powiedział Olivier a Justin spuścił głowę w dół i ciężko westchnął
- nie mam kurwa pojęcia jeśli ona zginie to ja też
- Bieber popierdoliło cię chodzisz z tą laską dwa tygodnie i już życie chcesz za nią oddawać
- moja to jest już sprawa wiesz, co z tym zrobię, ale wiem jedno że cholernie ją kocham...
- żebyś później nie żałował- powiedział a Justin tylko zmrużył oczy i przekręcił przecząco głową
- nie będę - burknął
- skąd weźmiesz kasę na ten zabieg - zapytał Olivie
- wiesz Ali żyje z tym już 17 lat i wiesz może ona mi pomoże i da troche czasu
- jak ona może dać ci trochę czasu
- po prostu gdy wyjdzie, wrócę i zacznę pracować a druga połowę wezmę od rodziców
- a jej starzy
- wiesz oni pojechali do Hiszpanii na kilka miesięcy, a Ali została z ciocią - powiedział Justin nie wiedząc, że to wszystko co opowiada Olivierowi jest kłamstwem
- a jej starzy nie mają kasy
- kurwa jakby mieli to by na pewno miała
- jak uważasz,- powiedział Olivier
- ej ja będe się zbierał bo muszę jechać do Ali
- spałeś
- ta jasne całą noc wiesz - powiedział i ironią - ty się lepiej jebnij w głowę albo przestań ćpać. powiedział Justin a Olivier pokazał mu środkowy palec gdy wychodził.
- Gdy Justin wrócił do szpitala, wszedł do sali gdzie była jego Ali
'- hej niunia - powiedział i musnął jej policzek, po czym siadł na krześle i jej dłoń splótł ze swoją... i
- Gdzie byłeś - zapytała i na niego zerknęła
- byłem załatwić kilka spraw
- jutro jedziesz prawda - powiedziała i smutno się uśmiechnęła
- nie kocie zostaje z tobą
- Justin jedź z nimi, przecież nie będziesz ze mną cały czas siedział - powiedziała a Justin pokiwał przecząco głową.
- byłem w Paryżu, a moi rodzice maja tam mieszkanie, więc jak wyjdziesz to zabiorę cię na weekend tam - powiedział i musnął jej szyje..
- nie będę - burknął
- skąd weźmiesz kasę na ten zabieg - zapytał Olivie
- wiesz Ali żyje z tym już 17 lat i wiesz może ona mi pomoże i da troche czasu
- jak ona może dać ci trochę czasu
- po prostu gdy wyjdzie, wrócę i zacznę pracować a druga połowę wezmę od rodziców
- a jej starzy
- wiesz oni pojechali do Hiszpanii na kilka miesięcy, a Ali została z ciocią - powiedział Justin nie wiedząc, że to wszystko co opowiada Olivierowi jest kłamstwem
- a jej starzy nie mają kasy
- kurwa jakby mieli to by na pewno miała
- jak uważasz,- powiedział Olivier
- ej ja będe się zbierał bo muszę jechać do Ali
- spałeś
- ta jasne całą noc wiesz - powiedział i ironią - ty się lepiej jebnij w głowę albo przestań ćpać. powiedział Justin a Olivier pokazał mu środkowy palec gdy wychodził.
- Gdy Justin wrócił do szpitala, wszedł do sali gdzie była jego Ali
'- hej niunia - powiedział i musnął jej policzek, po czym siadł na krześle i jej dłoń splótł ze swoją... i
- Gdzie byłeś - zapytała i na niego zerknęła
- byłem załatwić kilka spraw
- jutro jedziesz prawda - powiedziała i smutno się uśmiechnęła
- nie kocie zostaje z tobą
- Justin jedź z nimi, przecież nie będziesz ze mną cały czas siedział - powiedziała a Justin pokiwał przecząco głową.
- byłem w Paryżu, a moi rodzice maja tam mieszkanie, więc jak wyjdziesz to zabiorę cię na weekend tam - powiedział i musnął jej szyje..
-----
Mam nadzieje że się podoba, i wiem że chyba nikt tego nie czyta ale same z Patką uważamy ze rozdział 4 i 5 są najlepszymi ze wszystkich jakie udało nam się napisać - Patka i Kamila
Mam nadzieje że się podoba, i wiem że chyba nikt tego nie czyta ale same z Patką uważamy ze rozdział 4 i 5 są najlepszymi ze wszystkich jakie udało nam się napisać - Patka i Kamila
Subskrybuj:
Posty (Atom)